Co robią pracownicy podczas wyjazdów służbowych?

0
628

Delegacje, konferencje, targi, szkolenia, wyjazdy integracyjne oraz spotkania motywacyjne – oto główne cele służbowych wyjazdów Polaków. Branża spotkań biznesowych, nabiera rozpędu. W roku ubiegłym, odnotowano prawie 4 miliony służbowych wyjazdów.

Pytanie za 10 punktów. Co to jest hofmanizm? Odpowiedź brzmi: to kombinowanie pracownika podczas delegacji, tak, aby wyjść na swoje. (Nazwa zaczerpnięta oczywiście od nazwiska byłego posła PiS Adama Hofmana). Jak Polska długa i szeroka, po ujawnieniu madryckiej afery wyjazdowej trójki byłych posłów PiS, tysiące pracowników próbuje ich naśladować. No, bo skoro wybrańcy narodu, mogą kręcić Sejm – to ja, szeregowy Kowalski też mogę kręcić swoją firmę… I kręcą. Oczywiście nie tak spektakularnie (dla zysku), jak posłowie na delegacjach zagranicznych. Ale bardziej dla sportu. (Bo i możliwości na krajowych delegacjach są o wiele mniejsze). Można np. ściągnąć z firmy diety (30 zł) czy też ryczałty noclegowe (45 zł) – jedząc kanapki i śpiąc u rodziny czy znajomych. Można kombinować – podczas rozliczania się z przejechanych kilometrów własnym samochodem. A gdy dotrze się na miejsce, to też się kombinuje. Nagminne są sytuacje, kiedy grupa pracowników będąc na delegacji, przesiaduje w hotelowej kawiarni czy barze przez cały wieczór przy… jednej kawie i lampce wina. (W rzeczywistości jednak, imprezowicze dyskretnie nalewają do kieliszków przyniesiony przez siebie alkohol, robiąc w bambuko właścicieli hotelu).

No cóż – podczas spotkań biznesowych, zawsze piło się alkohol. I to zapewne się nie zmieni. Wart jednak odnotować fakt, że powoli przesuwamy się do alkoholi z wyższej półki. Pracownicy zarabiają coraz więcej i dlatego stać ich na lepszy alkohol. I tak kadra zarządzająca preferuje whisky. Personel średniego szczebla, upodobał sobie drinki na bazie różnych alkoholi. A pracownicy będący na samym dole struktury organizacyjnej, zazwyczaj piją wódkę i piwo. Organizatorzy spotkań integracyjnych oraz wyjazdów motywacyjnych, którzy mają codzienny kontakt z delegowanymi pracownikami, podkreślają jedno. A mianowicie: kultura picia różni się w zależności od tego, jaką branżę reprezentują pracownicy. Najwięcej problemów jest z pracownikami budowlanymi i oni też, piją najwięcej. Na drugim miejscu (niewiele im ustępując) plasują się pracownicy branży motoryzacyjnej. A niechlubne trzecie miejsce, zajmuje branża spożywcza. Trzeba też powiedzieć o tym, że wyjazd służbowy, który zaplanował nasz pracodawca – ma swój ukryty cel. Chodzi o to, aby sprawdzić, w jakim stylu dany pracownik spożywa alkohol. Innymi słowy, jest to swoisty test, na przydatność pracownika w firmie. (I nie ma tutaj znaczenia, czy pracownik pracuje w firmie 2 lata, 5 lat czy 9 lat).

Jeśli np. pracownik upił się w autobusie czy pociągu, a następnie się awanturował – to na pewno zostanie zwolniony. A gdy pracownik będąc już na miejscu – upije się zbyt szybko i na dodatek będzie w sposób kwiecisty opowiadał o swoim życiu prywatnym – to też stoi na przegranej pozycji. Dlaczego? Ponieważ zostanie pominięty przy rozpatrywaniu podwyżek czy awansów. Dlatego też, trzeba mieć oczy dookoła głowy i pić z wyczuciem. Nie jesteśmy przecież na imprezie w rodzinnym gronie, tylko na imprezie służbowej! Delegacja bywa także impulsem do dokonania zdrady. A badania socjologiczne potwierdzają to w całej rozciągłości. (Aż 90% mężczyzn przyznało się do skoku w bok, będąc właśnie na delegacji). A dlaczego tak się dzieje? To proste. Kultura masowa, swoboda obyczajowa oraz wszędobylski Internet, ułatwiają nawiązywanie kontaktów damsko-męskich.

Można np. zamieścić post na Facebooku informujący o tym, że będzie się w określonym mieście i zaprasza się chętnych, na firmową imprezę. Można skorzystać z aplikacji Tinder i ustalić, jaka odległość (w cm) będzie dzielić przystojnego pana od atrakcyjnej pani. Można też zaufać pracownikom hoteli czy pensjonatów, którzy gościli już niejedną grupę pracowników będących na delegacji. Nie trzeba nawet specjalnie się wysilać. Trzeba tylko podać erotyczny kod. (Np. – koniecznie potrzebuje kogoś, do kogo mógłbym się przytulić). I już otrzymuje się numer telefonu do „zaprzyjaźnionej” agencji towarzyskiej czy klubu swingersów…

I już można cieszyć się z towarzystwa miłej pani, która zapewni nam przyjemną sesję relaksacyjną. Zupełnie inaczej, sytuacja wygląda, gdy na delegację wyjeżdża cała grupa pracowników, którzy reprezentują poszczególne oddziały firmy. Wówczas do zdrady dochodzi miedzy kolegą i koleżanką. I co ciekawe z przyczyn czysto… zawodowych! To znaczy – zdradza się bez większej namiętności i bez wyrzutów sumienia. Dlaczego? Ponieważ zdrada jest narzędziem do osiągnięcia określonego celu. Jakiego? Na przykład – do stworzenia nowej strefy wpływów. Albo do zawiązania strategicznego sojuszu czy też, do spektakularnego przejścia do obozu wroga. Innymi słowy – zdrada pracownicza odgrywa funkcję czysto społeczną. Chodzi o to, aby po pierwsze: ugrać dla siebie jak najwięcej. A po drugie: nie zagrozić istnieniu tradycyjnego małżeństwa.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here