Dlaczego nasze dzieci i nastolatki, tyją na potęgę?

0
951

Odsetek otyłych nastolatków, zwiększył się z 8% aż do 30%… I to w ciągu zaledwie ostatnich 10 lat! Innymi słowy, do grona osób z problemem otyłości (50% to otyłe kobiety a 62% to otyli mężczyźni) – szybko dołączają polskie nastolatki.

I tutaj, można postawić pytanie.A mianowicie: dlaczego już nasze dzieci i nastolatki, tyją na potęgę?
Część winy za ten stan rzeczy, ponoszą… rodzice i opiekunowie nastolatków. To rodzice przecież, często mówią swoim dzieciom, że mój syn (względnie moja córka) jest wprawdzie gruby, ale on z tego wyrośnie! I problem otyłości swojego dziecka, zamiatają pod dywan… Poza tym, dziecko uczy się życia poprzez naśladownictwo osób dorosłych. Jeśli zatem, nastolatek widzi na co dzień, co je jego otyły ojciec (względnie matka) – to chcąc nie chcąc, podąża za nim… A czy jakikolwiek wpływ na występowanie zjawiska otyłości, mają geny przekazane przez rodziców swoim dzieciom? Mają, ale bardzo niewielki. I dotyczy to zaledwie 2% populacji. Dlaczego?

Ponieważ tylko taki odsetek populacji, wykazuje nieprawidłowości w budowie genów (to tzw. geny zmutowane). Poza tym, geny NIE zmieniają się w ciągu kilku czy kilkunastu lat. To długi proces, który trwa co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lat… A z plagą otyłości wśród nastolatków, mamy do czynienia od 10 lat…. Dlatego też, przyczyn wzrostu otyłości należy szukać gdzie indziej. Na przykład w radykalnej zmianie sposobu życia Polaków. Bo styl życia rodaków (odkąd jesteśmy w Europie) uległ zasadniczej zmianie. Dotyczy to w szczególności sposobu żywienia przeciętnego Kowalskiego. Co go charakteryzuje? Przede wszystkim, stale zwiększająca się wartość energetyczna spożywanych posiłków. A konkretnie?

Powiedzmy, że Kowalski zje na śniadanie jajecznicę i 3 kromki chleba z masłem i wędliną. To około 830 kalorii. A na lunch (dawniej zwanym II śniadaniem), zestaw z hamburgerem (cola, frytki, hamburger w sieci fast food). To z kolei będzie aż 1300 kalorii. A po południu obiad w postaci średniej pizzy. To kolejne 1740 kalorii. Razem nasz Kowalski, dostarczył swemu organizmowi mega dawkę kalorii, bo aż 3870! (Warto zauważyć, że świadomie pomijamy tutaj spożytą kolację oraz przekąski spożyte w ciągu dnia, np. orzeszki, chipsy, piwo czy popcorn). Te 3 spożyte posiłki, to i tak zdecydowanie za dużo dla naszego organizmu! Dlaczego? Ponieważ dzienne zapotrzebowanie organizmu na kalorie, jest o wiele niższe! Wynosi ono 2500 kalorii (dla mężczyzn) oraz 2000 kalorii (dla kobiet). Nic dziwnego zatem, że przy takim odżywianiu kobiety zjadają prawie 2 razy więcej, niż potrzebują!

A mężczyźni, ponad półtora raza więcej… I tym sposobem, tyjemy na potęgę. A wraz z pojawiającą się otyłością, zaczyna tykać w nas bomba zegarowa. A gdy wybuchnie, zaczynamy cierpieć na choroby serca, cukrzycę, udar mózgu, nadciśnienie i choroby przewodu pokarmowego… No a co z ruchem? Tyle się mówi o tym, że głównym winowajcą otyłości jest siedzący tryb życia oraz brak ruchu… Okazuje się, że to nieprawda. Między rokiem 2006 a rokiem 2010, przeprowadzono badania na temat aktywności fizycznej polskich 15-latków. I cóż się okazało?

Wyniki badań, NIE potwierdziły faktu zaniedbywania czy wręcz ograniczania aktywności fizycznej, przez polskich 15-latków. Natomiast wyniki innych badań (przeprowadzone w tych samych latach) wykazały niezbicie, że gwałtownie zwiększyła się liczba nastolatków których waga znacznie przekracza normę! A zatem, nie istnieje bezpośredni związek między otyłością a brakiem aktywności fizycznej. Można jedynie powiedzieć, że brak aktywności fizycznej przyczynia się do szybszego powstania tkanki tłuszczowej… Nie jest to jednak, główna przyczyna otyłości. To prawda, że ruch pomaga nam spalić kalorie.

Jednak tych kalorii jest tak wiele, że sam ruch nie pozwoli nam schudnąć. Niezbędna jest zasadnicza zmiana diety wysokokalorycznej na dietę mniej kaloryczną. Natomiast codzienną dawkę ruchu, należy potraktować jako czynnik wspomagający odchudzanie. Powyższą konkluzję, powinni wziąć sobie do serca przede wszystkim rodzice którzy mają pod opieką małe dzieci. Dlaczego? Ponieważ to nie geny odpowiadają za otyłość ich dzieci. Tylko serwowana im prawie codziennie wysokokaloryczna dieta. I nie chodzi tu tylko o „żelazny zestaw”, czyli chipsy i słodkie napoje typu cola. Ale także o smażone kurczaki z frytkami, kebaby, zapiekanki, słodkie bułki, batoniki czy czekoladowe serki… Do tego dochodzi cała masa potraw smażonych i zwyczajnie tłustych. A w jadłospisie dzieciaków, trudno doszukać się dużej liczby rzeczy naprawdę zdrowych, np. owoców i warzyw.

I tym sposobem, nasze pociechy stają się małymi grubaskami. A później mały grubasek, wyrasta na dorosłego człowieka w rozmiarze XXXL… Co zatem robić, aby do tego nie dopuścić? Zacząć myśleć w dłuższej perspektywie a nie tylko zadowalać się chwilą spokoju (bo dziecko przestaje grymasić, gdy tylko dostanie coś słodkiego). Jeśli zmienimy swe nawyki żywieniowe (na dietę mniej kaloryczną i bardziej zdrową) – to dzieci pójdą naszym śladem na zasadzie naśladownictwa. I dzięki temu, uchronimy je od przykrych skutków otyłości w życiu dorosłym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here