Jak przetrwać gdy mamy apodyktycznego szefa

0
817

AK PRZETRWAĆ GDY MAMY APODYKTYCZNEGO SZEFA Zapewne każdy z nas ma swoje własne, mniej lub bardziej skuteczne sposoby radzenia sobie w sytuacji, gdy zmuszeni jesteśmy stanąć oko w oko z szefem tyranem. Oczywiście idealną reakcją byłoby po prostu zachować zimną krew, jednak często jest to stan bardzo trudny do osiągnięcia. Po pewnym czasie wydaje nam się bowiem sytuacją normalną, gdy wszechmocny „Pan i Władca” przybywa do biura, i nie prosząc o pomoc czy nie pytając o postępy w pracy, wprost rząda od nas całkowitej dyspozycji i natychmiastowego wypełniania jego rozkazów. Tak właśnie, gdyż rozkazy i próby (musimy przyznać- dość skuteczne)zastraszania, stają sie dla takiego szefa sprawami na porządku dziennym. I najbardziej przykry w tym wszystkim jest fakt, że nawet nie zdaje sobie on sprawy z tego, jak te rutynowe 8 godzin w pracy powoli zamienia się w nieustanny koszmar, prowadzący nas do życia w ciągłym stresie. Co nierzadko odbija sie również na jakości i wydajności naszej pracy.

Niewielu jest takich, którzy znaleźli w sobie dość odwagi aby przeciwstawić się szefowi, a nawet jeśli, to prawdopodobnie marnie na tym wyszli. Wielu z nas natomiast woli przemilczeć traktowanie z góry, niektórzy wciąż narzekają na swoją sytuację, jeszcze inni zamykają się w sobie, czując sie osamotnieni w swej walce i po prostu starają się sprawiać wrażenie przyzwyczajonych do nieustannych krytyk i ironicznych żartów. Owszem, możemy uznać to wszystko za całkiem skuteczne metody ewakuacyjne, jednak na dłuższą metę nie rozwiazują one naszego problemu. Dlatego też najważniejszym i pierwszym krokiem aby przetrwać w biurze jest poznanie tego, komu się wydaje, że ma nad nami władze. Jeżeli naprawdę pragniemy polepszyć nasze środowisko pracy, musimy nauczyć się obserwować naszego szefa, nauczyć się rozumieć jego zachowania i motywy dzialania. Musimy nauczyć się studiować jego dziwactwa i obsesje, co pomoże nam dostrzec również jego słabości. A wówczas będziemy mogli przewidzieć jego reakcje i obrócić je na naszą korzyść. W jaki sposób rozpoznać szefa tyrana?Sprawa jest o wiele łatwiejsza niż się nam wydaje. Wystarczy obserwować sposób w jaki się porusza, sposób w jaki siedzi. Najczęściej znakiem rozpoznawczym jest jego skłonność do krzyżowania ramion. Postawa ta daje nam pewność, że mamy do czynienia z osobą zamkniętą na dialog, z osobą która nie ma żadnego interesu wobec opini innych ludzi. Pomyślmy-ile razy zdarzało nam się mieć szczególnie dobry pomysł a on nawet nie zaszczycił nas swoim zimnym spojrzeniem?Zachowanie to jest szczególnie typowe, gdyż szef tyran ma zawsze rację, w jego mniemaniu jedynie jego pomysły są dobre i każdy powiniem mu jedynie przyklaskiwać.

Kolejną ważną rzeczą, której musimy się nauczyć jest zrozumienie, że zimny i z pozoru opanowany wzrok naszego przełożonego, jest jedynie przykrywką. Patrzy na nas z góry aby sprawdzić nasze reakcje. Studiuje nasze słabe i mocne strony, po to aby móc je wykorzystać przeciwko nam w pózniejszym czasie. Często wynika to ze strachu przed utraceniem autorytetu lub obnażeniem przez podwładnych jego słabości lub faktu, że on również (jak każdy człowiek)popełnia błędy. Dlatego poprzez srogi wzrok daje nam do zrozumienia-„Mam Cię na oku, nie waż się Mi podskoczyc”.Gdyby jednak przypadkiem wywyższanie się poprzez surowe spojrzenie nie wystarczało, apodyktyczny przełożony często sięga też po teorroryzm psychiczny, starając się w każdy możliwy sposób zaniżyć nasze poczucie własnej wartości. Czy to obrzucając nas niesprawiedliwymi krytykami czy to uderzając w nas ironicznymi, nierzadko bolesnymi, dowcipami. Dlatego ważne jest abyśmy zrozumieli, że wszystkie te działania, mają na celu udowodnienie nam jego siły i przewagi nad nami. Wydawać się może, że jesteśmy na przegranej pozycji. Ale nawet najbardziej autorytarni szefowie nie są w stanie ukryć odruchów zdradzających ich słabosci. Widzimy szefa bębniącego palcami w biurko?Jest to oznaka zdenerwowania.

Dostrzegamy naprzemienne wodzenie dookoła wzrokiem? Czuje że powoli traci kontrolę i czuje się niepewnie w owej sytuacji. I tak dalej, mozna by wymieniać bez końca. Istnieje więc wiele skutecznych działan, które odpowiednio dopracowane, pozwolą nam przetrwać. Każdy z nas studiując swojego biurowego wroga z pewnością znajdzie odpowiedni dla siebie sposób. Warto jednak pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Po pierwsze-nie należy milczeć w momencie gdy jesteśmy pewni swych działań i swoich umiejętności. W takim przypadku należy z największym (na jakie nas stać) opanowaniem, przedstawić swoje argumenty. Nawet najbardziej arogancki szef nie jest w stanie przejść obojętnie wobec odwagi i potencjału osób, które odpowiednio uzasadniają swoje wybory, przekonania czy metody pracy. W gruncie rzeczy każdy szef chce mieć obok siebie pracowników pewnych siebie, którzy dają z siebie maksimum możliwosci. Kto wie?Może nawet będziemy mogli spodziewać się awansu?Nie dowiemy się tego jeżeli nie odważymy się najpierw na sprzeciw. Po drugie-nigdy nie reagujmy krzykiem. Nikt nie znosi w swoim towarzystwie ludzi, którzy krzykiem próbują przekonać nas do swoich racji-na ogół przynosi to zupełnie odwrotny skutek do zamierzonego. Dlatego zamiast krzyczeć i tym samym dawać potwierdzenie naszej nieprofesjonalnosci, starajmy się zareagować uśmiechem. Zdaję sobie sprawę jak trudno jest zmusić się na uśmiech w momencie gdy ktoś nas znieważa czy krytykuje, jednak spróbujcie a przekonacie się że warto. Nasz uśmiech bowiem często łagodzi humor naszego przełożonego. Musimy zrozumieć, że on krzyczy bo czuje się sfrustrowany. Odpowiadając mu na krzyk uśmiechem, wysyłamy mu pozytywne wibracje, co pomaga, zarówno nam jak i jemu, uspokoić się. A to już pierwszy krok do negocjacji i dialogu. Gdybyśmy jednak byli zbyt zdenerwowani aby zareagować w któryś z powyżej wymienionych sposobów, warto starać się odwrócić naszą uwagę. Możemy na przykład skoncentrować się na jakimś zadaniu czy czytaniu jakiegoś artykułu przez, mniej wiecej, kolejne 15 minut. Po tym czasie z pewnością zauważymy jak nasze negatywne emocje powoli opadają i stajemy się na powrót bardziej zrównoważeni psychicznie. Pamiętajmy też o jednej, najważniejszej zasadzie-nigdy ale to nigdy nie układajmy sobie w głowie planu zemsty na nieznośnym szefie. Wiem jak wielu z nas często obmyśla cichą zemstę i wyobraża sobie jak by to było wspaniale ośmieszyć go czy może nawet spowodować jego zwolnienie. Jeżeli przypadkiem mamy skłonnośc do takiej wlasnie reakcji, spróbujmy przymknąć lekko oczy i oddychając głęboko zadajmy sobie pytanie-„Co ja robię?”,”Czy to naprawdę są moje myśli?”,”Gdzie jest mój umysł?”Po chwili, gdy już wrócimy do siebie, pomyślmy przez chwilę o naszych umiejętnościach, o naszych aspiracjach. Pomyślmy o tym, że właśnie dlatego, iż nasz szef jest tak bardzo arogancki, powinniśmy udowodnić mu jak bardzo się w osądzaniu nas myli.

Wykorzystajmy to jako naszą motywacje do bardziej summiennej pracy a zobaczymy, że przyniesie nam to o wiele więcej korzyści i satysfakcji. My musimy jedynie żyć, działać, i koncentrować swoją energię na tym co potrafimy robić najlepiej. I pamiętajmy-apodyktyczny szef to również człowiek. Tak samo wystraszony i zestresowany jak my. Człowiek, który bojąc się krytyki, atakuje innych aby uniknąć konfrontacji. Spójrzmy więc czasem na naszego przełożonego z innej perspektywy, a zobaczymy jak szybko nasze biurowe życie zmieni się na lepsze, i wówczas wszyscy dookola będą cieszyć się zdrowszą atmosfera, dzięki czemu i my odetchniemy swieższym powietrzem. Pokój od JA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here