Jak wyeliminować niechciane nawyki?

Jak wyeliminować niechciane nawyki?

Nie byłoby przesadą stwierdzenie, że wszyscy mamy jakieś szkodliwe nawyki, których chcielibyśmy się pozbyć. Ludzie od zarania dziejów próbują zlikwidować je na wszelkie możliwe sposoby – a te są różne i czasem się sprawdzają, a czasem nie. Czy jednak jest jakiś jeden jedyny uniwersalny sposób na zlikwidowanie destrukcyjnych nawyków?

Prawdę powiedziawszy, tzw. złotej metody to chyba raczej nie ma, a to z tego względu, że nie każda będzie działać tak samo na wszystkich. Dla jednych efektywna będzie np. metoda A, a dla drugich metoda B. Kolejną ważną rzeczą jest też uświadomienie sobie, że i same nawyki mogą być silnie zakorzenione w człowieku, jak i nie. To z kolei sprawia, iż metody „kuracji” powinny być dopasowywane raczej do indywidualnych przypadków niż próbowanie przystosowania jednej do ogółu. Jak było wspomniane, nie wszystkie sprawdzą się u każdej osoby w równym stopniu. Niemniej jest coś wspólnego, co bardzo może pomóc w likwidacji zbędnych nawyków, jak i być skuteczną metodą, która całkowicie je wyeliminuje. Co zatem należy zrobić?

Przestań walczyć.

Zanim przejdziemy dalej, proszę, zapoznaj się z pewnymi słowami znanego konstruktora, architekta i filozofa. Jest nim R. Buckminster Fuller, który napisał:

„Nigdy nie zmienisz stanu rzeczy poprzez zwalczanie istniejącej rzeczywistości. Aby coś zmienić zbuduj lepszy model, który sprawi, że istniejący będzie przestarzały”

Tak więc o co w tym wszystkim chodzi? Zauważ przede wszystkim, w jaki sposób ludzie próbują zmienić własne nawyki. Zazwyczaj są to tzw. inwazyjne i agresywne sposoby, które powodują jedynie większe zmagania i frustrację. Owszem, wyeliminowanie starego nawyku w celu zastąpienia go nowym nie obędzie się bez przeszkód, lecz nie trzeba całej sytuacji jeszcze bardziej pogarszać poprzez „siłowanie” się ze starym nawykiem. Tym, co w pierwszej kolejności należałoby zrobić, jest akceptacja i spokój. Zresztą wraz z akceptacją przychodzi spokój. Może pojawić się teraz pytanie typu: zaakceptować fakt, że ma się niechciany nawyk i zachować przy tym spokój? Może się to wydawać cokolwiek niedorzeczne jednak to tylko pozór. Akceptacja oznacza przyznanie się do jakiejś słabości. To zauważenie, że ma się problem, z tym że bez zbytniego osądzania siebie, jak i własnej słabości. To po prostu wgląd, spojrzenie na siebie niczym obserwator. Można byłoby to ująć jako chłodną obserwację. Człowiek wie wtedy, że ma problem, tylko mimo wszystko, zamiast maltretować się z tego powodu, przyjmuje nieco inną postawę, taką, która pozwoli mu przejść mniej boleśnie przez cały proces pozbywania się niechcianego nawyku.

Kiedy już dokona się takiej obserwacji i analizy, przyda się pewna doza cierpliwości. Wiąże się to z tym, o czym mniej więcej było już wspomniane na początku. U niektórych ludzi „kuracja” przebiegnie szybciej niż u innych, a to z różnych względów. Ludzie mają różne nawyki, które w różnych stopniach są w nich zakotwiczone. Do tego dochodzi ich siła woli, wytrwałość, trzymanie się podjętych decyzji, wiara itd. Znaczenie ma także to czy człowiek jest podatny na wpływ otoczenia i czy będzie się potrafił obronić przed różnymi zewnętrznymi pokusami, które będą chciały go zepchnąć z obranej drogi. Jak więc widać jest to wiele indywidualnych czynników. Wiele poradników na temat zmiany nawyków podaje zazwyczaj terminy typu 21 dni, 30 dni itd. Szczerze mówiąc, chyba lepiej byłoby ich nie brać dosłownie. Oczywiście mogą one stanowić jakiś wyznacznik, punkt zaczepienia i terminy te są naprawdę przydatne, jednak kto powiedział i obiecał, że pozbędziesz się szkodliwego nawyku w 21 dni? Albo 30? Równie dobrze może to być jeden dzień, jak i jeden rok. W tym przypadku należy kierować się raczej własną indywidualną analizą i obserwacją. I… zachować spokój.

Wraz z akceptacją i cierpliwością musi iść w parze ufność. Oczywiście jest to wiara w powodzenie. To właśnie sprawi, iż przekształcenie będzie miało w miarę spokojny przebieg. Kiedy człowiek przestaje walczyć sam ze sobą, to w tym momencie dokonuje się prawdziwa transformacja. Można to przyrównać do instalowania nowego oprogramowania w komputerze. Z doświadczenie i obserwacji dobrze wiesz, że kiedy instalujesz – bądź ktoś inny to robi – nowe oprogramowanie w Twoim komputerze to nie używasz siły wobec sprzętu, nie popędzasz komputera itd., ponieważ wiesz, że to wszystko jest procesem, który musi potrwać jakiś określony czas. Ty nie masz za bardzo na to wpływu, możesz jedynie czekać. W tym czasie dokonuje się właśnie wymazywanie starego i instalowanie nowego. Widzisz już, do czego to zmierza? Przykład z komputerem jest dość trafny. Podobnie będzie i z Twoim nawykiem. Musisz zachować spokój i dać czas sobie, aby instalacja nowego i likwidacja starego oprogramowania przebiegła jak należy, albowiem jeśli będziesz chciał przyspieszyć proces, może stać się coś niespodziewanego i coś, czego być nie chciał. Ludzie bardzo często próbują niestety przyspieszyć proces, są niecierpliwi i chcą natychmiastowych zmian. Dlatego właśnie używają inwazyjnych i agresywnych metod na pozbycie się nawyków i często… zniechęcają się i porzucają własne postanowienie o zmianie. Tak to właśnie wygląda. Próbowali zmienić rzeczywistość, walcząc z nią.

Podsumowując. Chcąc zmienić nawyki, nie walcz ze sobą i własną rzeczywistością. Zachowaj spokój, zainicjuj cały proces, zanurz się w nim, obserwuj siebie i ufaj w powodzenie. Pewnego dnia spostrzeżesz, że to, z czym walczyłeś być może i cała lata, odeszło. A kiedy to się stanie? To już zależy od Ciebie. Jednak prawda jest taka, że im mniej będziesz walczył, a bardziej dasz procesowi toczyć się tak, jak należy, nastąpi to szybciej, niż myślałeś.

Pobierz jako PDF
 

NO COMMENTS

Leave a Reply