Pierwsza sesja – nie taki diabeł straszny

0
1169

Sesja? Już? Jak to, przecież nie dalej niż kilka miesięcy temu była rekrutacja! Czas biegnie jednak nieubłaganie. Po wszystkich emocjach związanych z początkami życia studenckiego nadeszła pora, by zmierzyć się z pierwszą w życiu sesją.

System Eliminacji Studentów Jest Aktywny
W wyobrażeniach studentów sesja urasta często do rangi apokalipsy. Maturzyści notorycznie są straszeni stwierdzeniem, że „na studiach matura jest co sesję”. Jest w tym trochę prawdy, ale nie do końca. Matura sprawdza wiedzę z trzech lat nauki, egzaminy w sesji – z roku studiów, bądź (częściej) z jednego semestru. Ponadto niezależnie od tego, czy jest się humanistą, czy ścisłowcem, na maturze musisz zdać egzamin z kilku przedmiotów obligatoryjnych, które nie zawsze leżą w kręgu twoich zainteresowań. Kierunek studiów wybiera się świadomie, dlatego sesja powinna mniej boleć.

Prezent zwany „zerówką”
Zerówka to przejaw dobrej woli wykładowcy. Jest to dodatkowy termin egzaminu, najczęściej wyznaczany przed sesją. Zerówka rządzi się swoimi prawami. Zazwyczaj egzamin zerowy jest prostszy od egzaminu w pierwszym terminie. Osobom, które nie pójdzie na zerówce, pozwala się przyjść również na pierwszy termin i na ewentualną poprawkę. Dostajesz więc dodatkowy termin z prostszymi pytaniami, bez żadnych konsekwencji. Warto iść? Warto. Zanim przystąpisz jednak do zerówki, dopytaj koniecznie prowadzącego, czy nie ma własnej definicji egzaminu zerowego. Ilu wykładowców, tyle wizji zerówek. Może się okazać, że oblany egzamin zerowy automatycznie równa się sesja poprawkowa.

NIC NIE UMIEM!
Umiesz, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Każdy, kto systematycznie uczęszczał na zajęcia lub chociaż starał się co pewien czas przeczytać notatki, musiał coś zapamiętać. Bez paniki. Egzamin na studiach to nie kartkówka w liceum – materiału jest nieporównywalnie więcej i to normalne, że nie będziesz w stanie nauczyć się wszystkiego na pamięć. Wbrew pozorom – jest to plus studiów. Może zabrzmi to śmiesznie, ale sesja nauczy cię, jak… się uczyć. Nie oszukujmy się – wszystko jest ważne, jeśli kiedyś chcesz być specjalistą. Na potrzeby egzaminu są jednak informacje ważne i ważniejsze. Nikt nie oczekuje od studenta, że po pierwszej sesji będzie już udzielał takich odpowiedzi, jak lekarz, bankier czy lektor z wieloletnią praktyką. Maluj po notatkach, zakreślaj ważniejsze dane, rozklejaj po całym pokoju karteczki z pojęciami. Jeśli zapamiętasz kluczowe kwestie, pozostałe ułożą się w sensowną całość.

Alkohol – nie, orzechy – tak
Przyjście na egzamin „pod wpływem” to najgorsze, co możesz sobie zrobić. Nie jest tajemnicą, że procenty we krwi osłabiają zdolności intelektualne. Nie licz na umiejętność szybkiego kojarzenia faktów i wyciąganie przełomowych wniosków w takim stanie. Niedopuszczalny jest też egzamin ustny w oparach alkoholu. Takie próby naprawdę mogą się źle skończyć. Sprzymierzeńcem w sesji będzie natomiast magnez, który pomoże ci się skupić. Orzechy i czekolada faktycznie mogą ułatwić naukę. Jadłospis podczas sesji powinien być też bogaty w ryby, rośliny strączkowe, warzywa, owoce, nabiał i produkty pełnoziarniste. Zadbaj o swój mózg. Dzięki temu poprawisz nie tylko koncentrację, ale i nastrój.

Nie ma spiny, są drugie terminy
Są drugie terminy, ale niestety powinna być też spina. Poprawka to „koło ratunkowe”. Podejście do pierwszego terminu zaliczenia bez przygotowania jest bardzo ryzykowne. Pamiętaj, że nie każdy egzaminator idzie studentom na rękę. Na poprawce mogą pojawić się trudniejsze pytania, egzaminator może wymagać opanowania większej partii materiału, a nawet dać mniej czasu na napisanie egzaminu. Nie powinno się też opuszczać egzaminu bez ważnego powodu. Na niektórych uczelniach absencja na egzaminie oznacza niezaliczenie egzaminu w pierwszym terminie i 2 w indeksie. Dlatego jeśli możesz, staraj się przygotować do sesji najlepiej jak potrafisz, a na samych egzaminach myśl logicznie (nawet, jeśli brakuje ci wiedzy teoretycznej).

Nie szata zdobi człowieka, ale o stroju warto pomyśleć
Na różnych uczelniach panują różne zwyczaje. Jeśli jednak zastanawiasz się, czy na sesję warto ubrać się tak, jak na maturę, odpowiedź jest twierdząca. Niektórzy pracownicy naukowi mają taką zasadę, że nie wpuszczają na salę egzaminacyjną studentów „bez białej koszuli”. O ile na kolokwiach przeważnie nikt nie zwraca uwagi na strój, o tyle egzaminy są już bardziej formalne. Zasada jest prosta – schludny, „galowy” ubiór jest oznaką szacunku do egzaminatora. Jest to szczególnie ważne w przypadku egzaminów ustnych, które w pewnym sensie przypominają rozmowę kwalifikacyjną. A raczej nie wypada ubiegać się o nową pracę w dresie, prawda?

Studencie – pamiętaj, że sesja nie jest niczym strasznym. Przecież nie jesteś pierwszą osobą na świecie, która będzie się z nią zmagać. Wystarczy odrobiona zaangażowania i spokojne podejście do sprawy. Pomyśl, że to tylko jeden mały kroczek do upragnionego celu, jakim jest wyższe wykształcenie i komplementarna wiedza z danej dziedziny. Powodzenia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here