Podsumowanie działań Pawła Kukiza między I a II turą wyborów prezydenckich, czy będą rzutować na wybory parlamentarne?

1
531

Paweł Kukiz przez ostatnie dwa tygodnie milczał albo jechał równo na jednego i drugiego kandydata, to i tak Duda zdobyłby swoje głosy, ale Paweł zachowałby przynajmniej swoją wiarygodność. Bo i tak część elektoratu Pawła poszłaby głosować na kandydata PiS-u. Reszta zostałaby w domu. Poparcie, jakiego Paweł udzielił Dudzie niczego nie zmieniło na lepsze. Bo ten, kto miał głosować na Dudę i tak to zrobi, a ten, kto nie planował oddawać głosów na kogokolwiek i tak tego nie zrobi i wpisy Pawła na Facebook go do tego nie zmuszą. Paweł swoimi wpisami wielu wyborców Dudzie nie przysporzył, a zaszkodził sam sobie, bo rozczarował do siebie tą, część elektoratu, która nie chciała głosować ani na Dudę ani na Komorowskiego.

Według sondaży aż 77% wyborców Korwina zamierzało głosować w drugiej turze na Dudę. Korwin, chociaż wiedział o tych proporcjach, to zdystansował się od obu kandydatów i obu skrytykował. Dobrze zrobił, bo zachował wiarygodność i w ten sposób nie stracił pozostałych 23% swoich wyborców, a te, 77% które poszło głosować na Dudę taką deklarację Korwina przyjmie bez problemu i nadal z nim zostanie. Podobnie rzecz się ma z Kongresem Nowej Prawicy i Jackiem Wilkiem. Jedynym, który nie potrafił tego zrozumieć jest Paweł. Ludzie nie poszli za Pawłem, dlatego, że nazywa się Paweł Kukiz, a dlatego, że jest (był?). Uosobieniem tego, w co wierzyli. Był uosobieniem ich poglądów politycznych. W momencie, kiedy przestanie być wyrazicielem tych poglądów ludzie się od niego odwrócą i będą szukać kogoś innego, kto te poglądy będzie reprezentował. Gdyby Paweł dalej walił równo we wszystkich z prawa i lewa, to nie tylko by utrzymał swój elektorat, ale jeszcze by przyciągnął nowy. Pod koniec pierwszej tury widać było, że były elektorat PO – rozczarowany tą partią – masowo przechodzi do Pawła. I ten przepływ trwałby nadal aż do jesieni, gdyby Paweł nie zaczął okazywać sympatii pro – PiS-owskich. A tak to nie tylko ten przepływ się zatrzyma, ale jeszcze Ci, co już przeszli, to odejdą.

Co do jesieni? Gdyby Paweł nie poparł Dudy, to by elektorat utrzymał, a nawet zwiększył. Na jesieni miałby na pewno ze 20% miejsc w Sejmie. Bez jego ugrupowania nie powstałby rząd. PIS by chciał koalicji. I wtedy Paweł postawiłby bardzo ostre warunki – zmiana ordynacji i zmiana konstytucji w ciągu 100 dni, bo inaczej zrywamy koalicję i nowe wybory i trwać z determinacją na tym stanowisku. PIS nie miałby wyjścia – albo się godzi na te warunki albo nowe wybory, a tam w sondażach Paweł może zyskać jeszcze więcej. Więc PIS się zgadza. Wtedy do stolicy przyjeżdża śląsko – dąbrowska solidarność i OPZZ i każdy, kto jeszcze chciałby dołączyć do pospolitego ruszenia i stają przed Sejmem i to ma przypominać PiS-owi by niczego nie kombinował i nie odkładał na później. Żadnych sztuczek. I wtedy PIS albo zmienia ustrój albo nowe wybory, w których Paweł według sondaży może zdobyć jeszcze więcej. I to jest pomysł, by ten system w ten sposób został zmieniony.

A jak będzie? Do końca nigdy nie wiadomo. Wyrażanie przez Pawła sympatii pro – PiS-owskich spowoduje, że odpłynie od Pawła połowa elektoratu, bo w ich oczach Paweł straci wiarygodność, jako antysystemowość. Zahamuje to też przepływ nowej fali elektoratu, który kiedyś głosował na PO. W efekcie Paweł jesienie zamiast 20% będzie miał zdecydowanie poniżej 10% i brak perspektyw w sondażach na lepszy wynik w razie powtórzenia wyborów. W tej sytuacji stawianie jakiegokolwiek ultimatum dla PiS-u w razie ewentualnej koalicji nie będzie w ogóle skuteczne. To PIS będzie miał przewagę. Ugrupowanie Pawła będzie mogło tylko się przykleić do PiS-u, jako część koalicji, ale bez żadnej możliwości wymuszenia na tej partii zmian ustrojowych, bo nie będzie mieć żadnego argumentu.

Niestety Paweł przez ostatnie dwa tygodnie szybko zepsuł, to, co wcześniej z takim mozołem i poświęceniem budował. W tempie utraty elektoratu Paweł może nawet gajowego przebije.

Jeszcze sprawę można w jakimś stopniu uratować, o ile Paweł nie wyrazi wielkiej radości z powodu zwycięstwa Dudy, a potem powróci do retoryki równego walenia we wszystkie partie. Równego – czyli w PIS też. Chociaż to nie będzie już takie zaufanie jak przed pierwszą turą wyborów, bo ten smród poparcia dla jednego z systemowych kandydatów pozostanie, to w jakimś stopniu jeszcze jednak uratuje swój ruch. Jeśli będzie inaczej, to nie ma szans na jakikolwiek sukces jesienią.

A do zwolenników PiS-u napiszę tak. Nie łudźcie się moi drodzy, że PIS czymkolwiek różni się od PO, a Duda od Komorowskiego. Ten, kto przejmuje władze przejmuje całość państwa, łącznie z mediami, które stają się machiną propagandową zwycięskiej partii i wkrótce staje się tak samo zdeprawowany jak poprzednicy. Tylko zmiana systemu może uratować sytuację, a nie jedna czy druga osoba. Dziś Duda zabiega o spotkania z Pawłem, ale jeśli tylko się okaże, że na jesień Paweł będzie miał nikłe poparcie, to nawet telefonu od Pawła nie odbierze, a jeszcze może na podwórku przed Belwederem psami poszczuje. Paweł jest teraz dla niego cenny, bo w pierwszej turze zdobył sporo głosów, które Duda ma nadzieję przejąć, ale jeśli Paweł utraci poparcie, to nie będzie miał żadnych skrupułów, by go olać. Taka jest polityka i taki jest system.

Tym, co zrobił tutaj Kukiz sprawił, ze jego wyborcy są skłonni do wielkiej agresji w stosunku do osób, którzy nie popierają Dudy. Co to za elektorat Kukiza jak ja tu widzę tysiące wpisów gloryfikujących Dudę, setki profili z Duda, jako zdjęcie profilowe? Ja myślałem ze są tu ludzie popierający Kukiza, a nie armia PiS-u… A to nam sie zarzuca zmianę poglądów, bo skreślamy Kukiza przez to ze skierował ludzi do urn w celu wsparcia jednego z kandydatów. Tyle jadu i agresji, a przecież Kukiz miał mieć inny elektorat. W oczach części ludzi jest przegrany i to samo czuje spora cześć jego majowych wyborców. Czasami w życiu można przedobrzyć, więc lepiej czasami zamilknąć. Chce się pomóc, a można zaszkodzić sobie. Kukiz na pewno bardzo się zaangażował, w to żebyśmy mogli lepiej poznać kandydatów, gdy wybór jest dość trudny. Sugeruje, to że wyzwanie przybliżenia społeczeństwu polskiemu, obywatelom, obu kandydatów było bardzo trudnym wyzwaniem. Było to ogromną nowością na arenie politycznej i wiele osób poparło tą akcje. W ostateczności w toku wydarzeń wiele osób uznało, że popiera Dudę, podczas gdy Kukiz wcześniej powiedział, że nie popiera nikogo. Tak naprawdę Komorowski unikał jego wątku debaty, dlaczego go się bał?. Czy coś ukrywał? Niech każdy odpowie sobie sam na to pytanie. Komorowski jeśli nie chciał się pokazać, to został tylko Duda do przedstawienia. Czy Kukiz, powinien sobie odpuścić przedstawienie nam kandydatów, czy zrealizować tylko cześć jego szlachetnego celu przedstawienia nam lepiej kandydatów, za którym opowiedziało się dużo osób? Pokazać nam Dudę, czy jednak powinien odpuścić? Jednak prosi się, żeby docenić jego próby i starania.

1 KOMENTARZ

  1. Prawdą jest, że wyborcy Kukiza w drugiej turze głosowali na Dudę. Podoba mi sie to „czasami w zyciu mozna przedobrzyć, dlatego lepiej zamilczeć” 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here