Czy wytwórnie muzyczne nie chcą byśmy słuchali dobrej muzyki?

0
1287

Czy wytwórnie nie chcą, byśmy słuchali dobrej muzyki ?
Od długiego czasu słychać zewsząd coraz większe narzekania na stan muzyki, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Starsi recenzenci jednogłośnie krzyczą, że Lady Gaga to nie to samo co dawna Madonna, a zastępcy Michaela Jacksona jak nie było, tak nie ma. Przyjmowałem te narzekania z rezerwą, tłumacząc sobie, że różnica pokoleń swego czasu też złorzeczyła na Madonna i Michaela. Dopiero oglądając niechlujne teledyski One Direction stwierdziłem, że coś jest na rzeczy. Boys Bandy mają to do siebie że od czasu pojawienia się takiej formy, ich poziom w różnych latach był zawsze porównywalny. Mieli to być ładni, różni chłopcy z perfekcyjnie wyprodukowaną muzyką i układami choreograficznymi w teledyskach. A tu nagle wyskakuje pięciu kolesi którzy łapią się za tyłki jak nikt nie patrzy, i prezentują układ rodem z jasełek z gimnazjum. Ba! I to się sprzedaje! Coś zatem z muzyką musi być bardzo nie tak. A może to nie w muzyce jest problem?

Na początku trzeba zrobić pewne założenie. Wg mnie wytwórnie specjalnie zaniżają poziom muzyki – a artystów którzy prezentują wysokiej jakości muzykę zbywają. Dlaczego tak się może dziać? Dla wytwórni muzyka to nic innego jak tylko biznes. Taki jak każdy inny, ludzie którzy pociągają za sznurki chcą mieć zyski proporcjonalne do swoich inwestycji. Nie może być przecież tak, że wpakują setki tysięcy w produkcje albumu, i zatrudnienie najmodniejszych kompozytorów i producentów, a płyta nie zwróci kosztów. Mogło tak się dziać, jeśli na scenie muzycznej nie podzielnie panuje wielki artysta. Artysta który ma już swoją renomę, i promuje muzykę wysokiej jakości, zaskakującą i przede wszystkim szczerą. Przy obecności takich gwiazd, zespoły czy lansowane na siłę gwiazdki nie miałyby szans na sprzedaż taką, jaką mają dzisiaj. Zatem by nie zagrozić swoim perfekcyjnie wykalkulowanym podopiecznym, wytwórnie nie decydują się na podpisanie kontraktu z kimś, kto wyraźnie byłby w stanie namieszać w porządku dzisiejszego show biznesu.

Promocja prawdziwych artystów jest też nie opłacalna z kolejnego powodu. Odpowiedź można znaleźć w historii firmy z stricte innej dziedziny niż muzyka. A mianowicie chodzi o producenta samochodów – Mercedes. Niegdyś Mercedes uchodził za samochód najwyższej półki. Kupując mercedesa, miało się pewność że kupuje się świetny produkt. I faktycznie samochody mercedesa były świetnymi produktami – tak dobrymi, że ich właściciele nie musieli kupować po niedługim czasie następnego auta. Problem był tak poważny, że firma miała olbrzymie problemy finansowe i była bliska bankructwa. Ostatecznie trzeba było obniżyć loty, i Mercedes chociaż nadal produkuje świetne samochody, to jednak nie tak doskonałe jak przed laty. Tendencja jest oczywista – czy ktoś z was, kto czyta ten tekst ma w swojej kieszeni telefon starszy niż dwa lata? Po zakończeniu gwarancji kończy się zazwyczaj i telefon – podobnie jest z lodówkami, komputerami, butami i… piosenkami. Dlaczego żywotność piosenek w dzisiejszych czasach jest tak marna? Bo to się opłaca. Znudzi ci się piosenka po kilkunastu odsłuchach – kupujesz następną, a o tej zapominasz. Gdyby hity były ponadczasowe tak jak 20 lat temu, sprzedaż nowych utworów byłaby znacznie niższa, bo nadal wystarczałyby nam świetne piosenki sprzed pięciu lat. Piosenki w dzisiejszych czasach są konstruowane w taki sposób by bardzo szybko wpaść w ucho, i równie szybko z niego wylecieć. W efekcie mamy historie piosenkarzy, czy piosenkarek które są „wypluwane” przez show biznes, a kadra gwiazd w jednym roku, wygląda zupełnie inaczej w następnym. Nowi się pojawiają, kolejni wypadają z gry a dzieje się to w zastraszająco szybkim tempie.

Kto w tej całej sytuacji cierpi najbardziej? Oczywiście odbiorca. Za cenę dobrej piosenki, otrzymujemy pół-produkt którego nie będziemy chcieli słuchać po kilku miesiącach. Słuchanie muzyki też coraz mniej ma wspólnego z obcowaniem ze sztuką, i rozwojem osobistym. Tendencja jest taka, że to wszystko najwyraźniej będzie się pogarszać, ale mimo wszystko jestem optymistycznej myśli. Jak niegdyś śpiewała Anna Jantar: „Nic nie może przecież wiecznie trwać”. Wspaniała muzyka powstaje nadal – jej poziom nawet nigdy nie był lepszy. Problem w tym że trzeba jej poszukać, trzeba wyłączyć telewizję, komercyjne radio, i poszukać, zainteresować się. Sytuacji w których taka Lena Del Rey czy Gotye niespodziewanie zdobywają popularność, i miażdżą konkurencję będzie coraz więcej. Odsiecz przychodzi także z innej strony, a mianowicie z Korei. Wprawdzie K-pop nudzi się w takim samym czasie co Amerykańskie popłuczyny, ale jest on wspomagany przez świetnie przygotowanych ludzi i technicznie wypucowane teledyski. Być może zadziała to trochę tak, jak po ekspansji Lady Gagi, po której pojawiło się sporo ciekawych teledysków nie tylko od niej, ale i od innych gwiazd. Efekt krótkotrwały być może tym razem będzie tendencją do poprawy jakości najpierw oprawy, a potem samej muzyki. W końcu kiedyś od dna odbić się musimy, a pazerne wytwórnie zapłacą za swoją chciwość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here