Jak roztrwonić publiczne pieniądze?

0
937

Od przeszło 9 lat Polska jest członkiem Unii Europejskiej. Przez ten czas włodarze miast starają się czerpać jak najwięcej korzyści wynikających z naszego członkostwa, czyli dotacje unijne na różnorakie inwestycje. Niezwykle korzystnym interesem dla miasta jest współfinansowanie Unii Europejskiej, często przekraczające 50% wartości inwestycji. Dotacja najczęściej obwarowana jest jedynie terminem wykonania. Mankamentem tej całej sytuacji jest fakt, że UE przyznaje dofinansowania jedynie na określone inwestycje – przez ostatnie 2 lata mocno faworyzowane były filharmonie, teatry, centra kultury itp obiekty.

Tu rodzi się pytania:czy w Polsce potrzebny jest obiekt tego typu w każdym większym mieście? Czy te inwestycje rzeczywiście są inwestycjami? Czy miasto stać będzie na to by utrzymać dany obiekt?

Częstokroć okazuje się, że nie. Doskonałym przykładem są stadiony, które niczym grzyby po deszczu rosły przed Mistrzostwami Europy rozegranymi w 2012 roku. Stadiony zbudowane na czas (ledwo ale jednak), pomińmy kwestię ich jakości, walorów estetycznych… Stadiony już są. Co dalej? Organizowane są na nich różnego rodzaju imprezy, eventy, koncerty… Dlaczego? Otóż dlatego, że stadiony piłkarskie nie są w stanie zarobić na swoje utrzymanie poprzez same mecze piłkarskie. Rekordem wszelkiej głupoty i niekompetencji był koncert Madonny na Stadionie Narodowym w Warszawie – bilety były za drogie by przyciągnąć większą publikę, samo show co najmniej przeciętnej jakości a koszty niebagatelne. Szacunkowo miasto stołeczne Warszawa straciło na tym koncercie od 5 do 6 milionów złotych…

Wracając do tematu obiektów kulturowych należy zwrócić uwagę na budowę Międzynarodowego Centrum Kongresowego (MCK) w Katowicach. W 2011 roku przetarg na tą inwestycję wyłonił generalnego wykonawcę – Polimex Mostostal. Kontrakt opiewał na kwotę 252 mln zł brutto. Oczywiści jedynym kryterium wyboru wykonawcy była cena… Inwestor, czyli miasto nie zastanowił się dlaczego generalny wykonawca oferuje wykonanie obiektu o kilkadziesiąt milionów złotych taniej niż budżet, który miasto na to przeznaczyło.

Po kilku miesiącach prac Polimex Mostostal zszedł z budowy. Wykonane zostały prace ziemne oraz niewielka część robót żelbetowych.

Przetarg mający na celu wyłonienie firmy, która dokończy tą budowę ciągnął się miesiącami z powodu nieprawidłowości podczas przetargu. Po kilku miesiącach spotkań 3 firm w Krajowej Izbie Odwoławczej generalnym wykonawcą został Warbud S. A. Koszt dokończenia robót? Jedynie 280 milionów złotych czyli niemal 30 milionów więcej niż oferował Polimex za wykonanie całości… Dodatkową ‚atrakcją’ całej tej sytuacji jest fakt, że od rozpoczęcia procesu inwestycyjnego, czyli rozpisania pierwszego przetargu minęło ponad 2 lata a budowa wciąż trwa… Jeśli do końca 2013 roku obiekt nie zostanie oddany do użytku miasto utraci znaczną część dofinansowania. Prace trwają więc całą dobę…

Wszystko to spowodowane przez niekompetencję i opieszałość urzędników miasta i źle skonstruowane przetargi (oba). Cała ‚impreza’ kosztuje miasto a co za tym idzie jego mieszkańców miliony złotych. Niestety – chcąc być chytrym i oszczędzić traci się 2 razy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here