Tania ropa, zadowolona Europa i wkurzony Putin?

0
722

Ropa, Europa i Putin – wykreśl niepasujące słowo. Tak, to ostatnie się nie rymuje i nie pasuje do całości. A to dlatego, że spadek cen ropy naftowej uderzy mocno w rosyjską gospodarkę. Od czerwca 2014 roku do stycznia br. ceny ropy spadły prawie dwukrotnie. Szacowane straty dla Rosji mogą wynieść nawet 1, 2 % PKB. Taniejąca ropa naftowa może podmyć Kreml. Czy zyska na tym Europa i będzie spokojnie dryfować na pontonie ratunkowym? Sprawa nie jest aż tak oczywista, ponieważ spadki cen ropy mają wymiar geopolityczny i mogą wpłynąć nie tylko korzystnie na kraje Unii Europejskiej, ale z drugiej strony spowodować destabilizację na rynku surowców.
Zarówno ropa jak i gaz to główne towary eksportowe Rosji – opiera się na nich gospodarka tego kraju. Na tych surowcach Rosja zbudowała swoje gospodarcze imperium. Dzisiaj spadek cen „czarnego złota” w połączeniu z sankcjami nałożonymi przez zachód będzie coraz bardziej odczuwalny dla Kremla, który początkowo tylko podmyty, może zostać pociągnięty na dno. Na przykład, budżet Rosji na 2015 rok został tak sporządzony, że nie zakładał takiej obniżki ropy, dlatego rząd rosyjski będzie musiał sięgnąć do rezerw. I tu nie chodzi o to, że urzędnicy pojadą w Rosji „na rezerwie”, gdy zacznie im się kończyć paliwo w baku, bo dla Rosji będzie to oznaczało też mniejsze inwestycje w branży paliwowej oraz na wydatki publiczne. Sytuacja jest zatem bardziej skomplikowana. Baryłka ropy Brent kosztuje dziś 60 dolarów (w 2013 roku 110 dolarów). W perspektywie kilku lat zmiany te będą miały wpływ na ceny gazu ziemnego i węgla oraz pogorszą rentowność projektów dotyczących odnawialnych źródeł energii. Nie wspominając o argumentach stricte politycznych dla Rosji. Nic dziwnego, że Putin nie śpi spokojnie. Na niektórych zdjęciach prezentowanych przez media jego mina nie wygląda zbyt ciekawie – zdaje on sobie doskonale sprawę z tego, że obecna sytuacja powoduje zupełną destabilizację i zaczyna on nawet ostrzegać przed nadchodzącą korektą cen ropy.
Ropa tanieje, a co na to Europa? Dla niemieckich przedsiębiorstw oznaczać to będzie umocnienie pozycji względem konkurencji oraz stabilizację. I nie chodzi tu tylko o niemieckie koncerny motoryzacyjne, ponieważ na spadkach zyska też przemysł chemiczny i transport, co powinno napędzić niemiecką koniunkturę. Oczywistym jest również, że zyskają na tym „szarzy” konsumenci. Ucieszą się kierowcy – to przecież głównie oni będą płacili mniej za paliwo.
Czy zyska na tym Polska? Trudno było nie zauważyć niskich cen paliw na stacjach benzynowych, choć teraz powoli zaczyna się to zmieniać i ceny idą w górę. Ale dla polskich spółek importujących gaz z Rosji, czyli głównie PGNiG, spadki cen ropy mogą oznaczać bardziej poważne korzyści – chociażby przy renegocjacji kontraktu z Gazpromem. Powód jest jeden – o wiele łatwiej jest kontrolować ceny gazu niż ceny ropy naftowej, dlatego najprawdopodobniej Gazprom zgodzi się na bardziej korzystne dla Polski warunki kontraktu.
Specjaliści twierdzą, że spadki cen ropy naftowej pomogą wyjść Europie ze stagnacji. Natomiast pesymiści są innego zdania. Twierdzą, że napędzi to błędne koło niskich cen. Co więcej, brak stabilizacji na rynku surowców energetycznych, o czym mówił też prezydent Putin, nie wpłynie korzystnie na żaden kraj. Putin jednak nie pasuje do duetu ropa i Europa, ponieważ to Rosja straci na spadkach surowca najwięcej i to właśnie dla niej jest to najbardziej niemiłe zaskoczenie. Europa może póki co spać spokojnie – w przeciwieństwie do prezydenta Rosji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here